W. H. Auden, KOKAINOWA LILI I ZUZIA MORFINKA [EN/PL]

Autor: Jakub Sajkowski, Gatunek: Przekład, Dodano: 24 lutego 2016, 19:45:26

Kokainowa Lili – czy o niej słyszałeś może?
Lili z Kokainowa na kokainowym wzgórzu.
Żyła z koka-kotem i kokainowym mopsem;
tłukły się ze szczurem w piwnicy pełnej koksu.

Na kokainowej głowie włosy w kolorze koki;
I kokainowa suknia, czerwona jak kompot z maku;
Jej ciuchy – pełen odjazd; kapelusz też odlotowy.
W płaszcz wpięła sobie różę. Szkaratno-kokainową.

W pyle Drogi Mlecznej wielkie, złote rydwany -
widać węże i słonie, raz srebrne a raz szare.
Och, jak rozpaczliwy jest blues kokainowy;
och, jak rozpaczliwie uderza mi do głowy.

Pewnej śnieżnej nocy poszła na śnieżną prywatkę;
sposób w jaki wciągała przyprawiał nas o drgawki.
Była tam Narkomagda, Hajlina, naćpana jak świnia,
był także Kuba Buch i Nina Detoksyna.

Była Zuzia Morfinka, był Jaś Makówka. Synek
miał bardzo ostre zjazdy ze swej śnieżnej drabiny.
I był Bob Psychotrop, ten to zaliczał zgony;
i Śnieżka, co w kuligu wciągała ze dwie tony.

Gdzieś o trzeciej wszyscy byli w błogostanie,
jak gołąbki łagodni, tak nafaszerowani.
Więc Lili poszła spać wśród bezwładnych ciał.
Sztachnęła się raz jeszcze i to był złoty strzał.

Złożono ją do grobu w odlotowej kiecce,
w odjazdowych butach, startych na jej ścieżce.
A napis na nagrobku napisał za nią los:
„Umarła tak jak żyła, czyli wciągając koks”.


Oryginał:
 
http://www.poemhunter.com/best-poems/wh-auden/cocaine-lil-and-morphine-sue/

Komentarze (4)

  • Litości, to nie jest wiersz Audena.

  • Ach, jak koksik, to tylko Miami, trudny wiersz do przeróbki, i chyba nie dałeś rady, bo te pierwsze strofy, można bardziej pokombinować, ale na tyle ciekawy wierszyk, że warto posiedzieć jeszcze nad przekładem, sam chyba w weekend przysiądę, bo to jest wyzwanie. Niektóre strofy są spoko zrobione.

    Oponowałbym za np. językiem bliższym naszym standardom obecnym, czyli zamiast koki - koks, itd.

    Pozdro!

  • Julia Wierny - widzę że faktycznie dałem się nabrać, zmienię gdzie mogę:)

    Kamil - dzięki za uwagi, oczywiście jeszcze posiedzę.

    Pozdr.

  • Co do wiersza, nie ma pewnosci jego autorstwa. Z jednej strony, ukazal sie w antologii 100 anonimowych wierszy zredagowanej przez samego Seamus'a Heaney's, z drugiej czesto sie go przypisuje Audenowi. Wersja tego tekstu istnieje tez, w licznych wariantach, jako bluesowy "evergreen" spiewany na rozne melodie (nawet "St. James' Infirmary"). Niewykluczone, ze byla to jakas rozrywka dla Audena. Sam wiersz przypomina niektore z tekstow e.e.cummings'a, szczegolnie z upodobaniem do powtarzanych imion jako skladnikow tekstu.

    Tak czy inaczej, tlumaczenie P. Kuby rytmicznie kuleje, trudna sprawa bo "cocain" a "kokainowa" to roznica az trzech sylab. Z pewnoscia trudno byloby to zaspiewac. Ja sprobowalem jedynie dwie pierwsze strofy, nie mam czasu na wiecej:

    Czy słyszałeś kiedyś o Zaćpanej Lilce
    Z zaćpanego wzgórza w zaćpanej mieścince?
    Żyła z psem zaćpanym, z zaćpanym kocurem,
    Które nocą biegały za zaćpanym szczurem.

    Miała łeb zaćpany i zaćpane kłaki
    I suknię zaćpaną, czerwoną jak maki,
    Saneczkarski kostium i czapkę z grzebyczkiem,
    A na kurtce szkarłatną, zaćpaną różyczkę.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się